Krytyka Konstruktywna to moje spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Analiza miejsca do którego doszliśmy czyniona czasem między jedną kanapką a drugą, a czasem jako efekt głębszych przemyśleń. O sprawach bieżących - czyli o tym, co aktualnie na tapecie; minionych - bo ja lubię żyć przeszłością i przyszłych - bo trzeba wiedzieć nie tylko skąd, ale i dokąd.


piątek, 12 marca 2010

Śmierć

Śmierć wpisana jest w życie każdego z nas. Na razie możemy jedynie patrzeć w kierunku medycyny z nadzieją na przedłużenie naszego ziemskiego istnienia a w między czasie żyć i zastanawiać się między innymi o śmierci. Ale o śmierci nie lubimy myśleć. W naszej kulturze zaszła jakaś zmiana, która sprawiła, że o śmierci, o umieraniu i odchodzeniu rozmawia się niewygodnie. Z jakichś powodów z czegoś nieuchronnego, nagle zrobiliśmy ze śmierci coś co jest swoistego rodzaju porażką.
Poruszanie tematu śmierci wprawia ludzi w konsternacje. Jest to temat, o którym wszyscy wolą nie pamiętać. Czy ze strachu? Pewnie też. Ale gdzieś po drodze zgubiliśmy jakąś ludzką zgodę na śmierć. Świadomość śmierci. Przygotowanie się na śmierć. Gdzieś w pędzie zwalczania kolejnych chorób, przeszczepów, zaczęliśmy walczyć o życie. Zniknęła śmierć w domowym zaciszu, wśród bliskich. Walcząc czasem o sekundy, czasem o lata przenieśliśmy śmierć z domu do szpitala. Łóżko na którym umieramy stało się miejscem walki. Zadaniem lekarza jest utrzymać pacjenta przy życiu, dużo mniej istotne jest to, co ten pacjent czuje, czy ma możliwość pożegnania się z bliskimi, powiedzenia im rzeczy najważniejszych. Liczy się efekt - czy ktoś przeżyje, czy nie; nie zaś droga, jaką do tego dojdzie.
Oczywiście, nie jestem zwolennikiem tego, by wszystkich chorych zostawiać na pastwę losu, by umierali z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego. Dziwi mnie jednak absolutne wykluczenie śmierci z dyskusji publicznej. Słowo hospicjum powoduje że sztywniejemy, a tam są ludzie, tacy jak my, którzy potrzebują kontaktu z życiem, z drugim człowiekiem. Przestaliśmy traktować śmierć, jako naturalne zamknięcie pewnego cyklu. Smutne, bolesne, ale czekające każdego z nas. Zgubiliśmy świadomość, że któregoś dnia nas zabraknie. Średniowieczne pamiętaj o sądzie bożym zamieniliśmy na życie tu i teraz, na krainę wiecznej młodości. Ale nie będziemy młodzi całą wieczność, zresztą i na tym etapie odchodzą nasi bliscy, rodzina, osoby publiczne. A my? A my nie chcemy się na nią przygotować. W chwili zagrożenia życia rzucamy się w szał kroplówek i zastrzyków.
Życie jest najcenniejszym darem jaki mamy. Nikt z nas nie ma pewności czym tak naprawdę jest i oczywistym jest, że nikt nie chce go stracić. jednak wyrzucanie go za margines życia codziennego, nie sprawia, że śmierć przestanie istnieć. Nie sprawi też, że tym, którzy kończą życie będzie łatwiej, gdy my nie przyjdziemy do szpitala nie chcąc jej oglądać. Gdy zapomnimy o śmierci, wcale jej nie odwleczemy, po prostu nie zdążymy się pogodzić z jej istnieniem, chociaż w takim stopniu, w jakim w ogóle to jest możliwe.

1 komentarze:

  1. "A teraz, jeśli łaska, stwierdź
    czy nie weselsza będzie - Śmierć!"

    M.L.


    :)

    OdpowiedzUsuń